czwartek, 9 sierpnia 2012

Rozdział 4

Dzień wylotu.

Obudziłam się o 4 nad ranem, spojrzałam do góry i zobaczyłam moją mamę, całującą mnie w czoło.
-Będę za tobą tęskniła wiesz?
-Wiem, ja za tobą też.
-Kanapki Ci zrobiłam, masz już w plecaku.
-Dobrze, ja wstaję.
-Zimno jest na dworze, ubierz się ciepło.

Założyłam to:
2192321__d0_9b_d1_83_d0_ba_d0_b1_d1_83_d0_ba1_large
Faktycznie było zimno. Założyłam więc jeszcze skórzaną kurtkę i zobaczyłam moją ekipę, która szła w stronę mojego domu. Z powodu, że moja mama miała duże auto to zawiozła mnie, Gabrysię i Patrycję + rodzice.
Wysiedliśmy wszyscy na lotnisku. Płacz, ryk, i słowa "będę tęsknić" "pilnuj pieniędzy" "nie zgub paszportu" itp itd.
Weszliśmy do strefy z której już nie można wyjść.
12 godzin lotu.


Wsiedliśmy do samolotu. I oczom nie uwierzyłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz