czwartek, 9 sierpnia 2012

Rozdział 1

    Obudziłam się i od razu chwyciłam za telefon: 12 nieodebranych połączeń i 3 wiadomości, mam przesrane. Odblokowałam telefon i spojrzałam na wyświetlacz, oddzwoniłam do Gabrysi, bo widocznie czegoś potrzebowała.
-Halo?
-Sandra, co ty śpisz o tej godzinie jeszcze?
-No, znasz mnie 17 lat. Plus jest dopiero 9.
-Dobra, nieważne. Przyjdź do mnie za pół godziny, to pilne. Bardzo.
-Dobra, daj mi zjeść.
-Szybko, pa.

    Wyszłam z trudnością z łóżka, i po podłodze z zamkniętymi oczami szukałam moich kapci. Otworzyłam drzwi i zeszłam na dół, znowu byłam sama w domu, mama pewnie na zakupach a Max w przedszkolu. Napiłam się soku pomarańczowego i zjadłam szybko plasterek szynki. Założyłam obcisłe, jasne turkusowe rurki, i luźną koszulkę z napisem 'DREAM' Upięłam włosy w wysokiego koka, założyłam VANS'Y i wzięłam torebkę. Zamknęłam dom na klucz i powędrowałam w stronę domu Gabrysi. Ona stała już na schodach, pocałowałam ją w policzek, a ona zaprosiła mnie do domu.

     Usiadłyśmy na łóżku, a ona wzięła głęboki oddech. Spojrzałam na nią pytająco, a ona zaczęła mówić.
-Chłopcy, znaleźli super ofertę.
-Jaką?
-Na Bahamy!
-Gdzie?!
-No, na Bahamy.
-I co w związku z tym, i jedziemy razem, całą paczką.
-Ale, że w sześciu?
-Tak.
-Nie, nie wierzę. Po pierwsze wiesz, że za 2 miesiące kończę dopiero 18 lat, i nie sądzę, żeby moi rodzice w jakiś sposób sie zgodzili.
-Damy radę!
-Ale na ile, proszę pokazać mi hotel, kuźwa. DZWOŃ PO CHŁOPCÓW.

    Chłopcy przybyli w 20 minut. Siedzieliśmy wszyscy na łóżku, a oni opowiadali. Okazało się, że jest oferta, że w szóstkę polecimy na Bahamy do 4 gwiazdkowego hotelu, na 2 tygodnie. Wycieczka ta jest za 1,5 tygodnia i muszę zaraz dać odpowiedź, najlepiej jutro. No fajnie, że teraz mi o tym mówią! Pożegnałam się z każdym misiakiem, i poleciałam do domu. Od razu powiedziałam, mamie o wszystkim. Mama była trochę przeciwna, ale stwierdziła, że jestem już prawie pełnoletnia. Więc ona się zgadza. Teraz tylko zadzwoni do taty, do Polski, i mi powie czy mogę jechać.

-JEDZIEMY NA BAHAMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - wskoczyłam na chłopców i dziewczyny.
Wszyscy zaczęliśmy się drzeć, i piszczeć. Chłopcy się z nas śmiali, bo już robiłyśmy listę, co zabieramy. W końcu, za 1,5 tygodnia wylatujemy tak?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz